|
Okładki: |
ANDRZEJ ZIMNIAK ZDROWIE i zdrowe odżywianie |
|
|
|
Aperitif - skosztuj wybrane fragmenty
Danie główne - konsumuj całe artykuły
|
|
Całe artykuły |
|
TAJEMNICE CZEKOLADY
Nie spotkałem jeszcze człowieka, który by nie lubił czekolady. Bez umiaru zajadają się nią dzieci, lubuje się w niej młodzież, a ludzie w sile wieku, choć powinni dbać o linię, też często sięgają po słodkie tabliczki. W okresie II Wojny Światowej lotnicy angielscy podczas lotów bojowych zawsze mieli ze sobą jej spory zapas, aby w chwili osłabienia lub zmniejszenia możliwości koncentracji wzmocnić się na duchu i ciele. Doświadczeni turyści górscy i taternicy dobrze wiedzą, że nie powinno się wychodzić na szlak bez tabliczki czekolady w plecaku. Czy sam cukier krzepi, czy może coś jeszcze jest w tym kakaowym specjale?
Słodycze zwykle zawierają cukier, przyprawy smakowe, nierzadko sztucznie wytwarzane, oraz tzw. wypełniacz, który nadaje im odpowiednią masę, konsystencję i inne cechy fizyczne. Inaczej ma się rzecz z czekoladą, bo oprócz wymienionych substancji zawiera ona jako podstawowy składnik kakao. A ten produkt ma cenne dla zdrowia składniki, jak magnez i cynk. A więc możnaby przypuszczać, że preferencje konsumentów, częstokroć przedkładających czekoladę nad inne słodycze, tu mają swoje źródło. Instynktowna mądrość organizmu każe nam sięgać po produkty, zawierające potrzebne biopierwiastki, i ignorować te, które tylko faszerują nas tzw. pustymi kaloriami. Jednak ogólne umiłowanie czekolady, oblewanych nią ciasteczek, czekoladowych cukierków, tortów, lodów i likierów nie dawało spać naukowcom. Ci z najprostszej rzeczy zaraz robią problem i biorą się do badań. Jednakże w przypadku czekolady badania okazały się tyleż owocne, co ich rezultaty zaskakujące. Najpierw wykonano eksperyment, polegający na "wąchaniu porównawczym". Chodziło w nim o określenie, czy wdychane substancje lotne, rejestrowane w głębi nosa jako rozmaite zapachy, powodują, oprócz doznań estetycznych i informacyjnych, jeszcze jakieś efekty fizjologiczne. Aby wyeliminować wpływ czynników zewnętrznych, ochotników umieszczono w szczelnym pokoju z dala od źródeł zapachów, zasłonięto im oczy, a na uszach umieszczono słuchawki, aby wytłumić dźwięki. Dawano im kolejno do wąchania kawę, fasolkę, pieczony schab, krem waniliowy, ciasto, chleb i inne potrawy, a także syntetyczne środki zapachowe. Pośród produktów była też czekolada naturalna i syntetyczna. Podczas doświadczenia ochotnikom mierzono aktywność mózgu, rejestrując fale EEG. Wynik eksperymentu był zadziwiający: badani rozpoznawali poszczególne zapachy, ich apetyt wzrastał, lecz aktywność mózgu pozostawała na niezmienionym poziomie aż do... podsunięcia im pod nosy czekolady. W tym momencie rytm fal theta, odpowiedzialnych za koncentrację uwagi, spadał o ok. 30%, ale - uwaga - tylko w przypadku naturalnej czekolady! Sami badani dawali się nabrać na sztuczną czekoladę, której zmysłem węchu nie odróżniali od naturalnej, ale ich mózgi nie dawały się oszukać. Słowem - czekolada spowalnia rytm theta, a więc działa uspokajająco, nawet jeśli ograniczymy się do wąchania. To jednak nie koniec "czekoladowych" sensacji. Naukowcy są uparci, więc dalej drążyli słodki temat. Wiadomo, że wszystkie słodycze poprawiają nastrój, zwiększając w mózgu produkcję serotoniny, która jest tzw. neuroprzekaźnikiem, czyli, bardzo upraszczając, zwiększa "przepustowość" naszych neuronów. Okazało się, że czekolada ma jeszcze inne działanie, lepiej wyjaśniające "czekoladowy głód", jakiego niektórzy z nas doznają kilka razy dziennie. Kalifornijscy badacze wzięli pod lupę chemiczne składniki czekoladowych tłuszczów. Wyszło na jaw, że są wśród nich takie związki, które pobudzają receptory haszyszowe lub ułatwiają ich pobudzenie przez inne, naturalne czynniki. Natomiast aktywacja tych receptorów powoduje wzmożenie wrażliwości zmysłów i stany euforyczne, o czym doskonale wiedzą amatorzy konopi indyjskich, czyli popularnych w Amsterdamie "trawek". A więc pętla oddziaływań się zamyka: czekolada koi nerwy i pobudza mózgowe ośrodki przyjemności i ekstazy, natomiast to fizjologiczne oddziaływanie potęguje pozytywne odczucia smakowe przy jej spożywaniu. Dlatego są ludzie, odczuwający swojego rodzaju głód czekoladowy, który czasami, w ekstremalnych przypadkach, przypomina prawdziwą narkotyczną psychozę. Pragnę jednak uspokoić wszystkich amatorów czekolady, rodziców nienasyconych pociech, towarzystwa antynarkotykowe i odpowiednie służby specjalne: trzeba zjeść aż 11 (jedenaście) kilogramów czekolady, żeby poczuć się tak, jak po wypaleniu jednego skręta z marihuany. Z tego wszystkiego wynika, że życie z czekoladą byłoby łatwiejsze, gdyby tak fatalnie nie psuła zębów. Ale cóż, nic nie ma za darmo.
|
|
Okładki: |